po królewsku

22. stycznia 2015 – Najdłuższy poród domowy – narodziny Marysi

Muszę przyznać, że będąc położną raczej nie interesowałam się porodami domowymi. Miałam kontakt z noworodkami w opiece środowiskowej, cięciami cesarskimi na bloku operacyjnym, wcześniakami w szpitalu klinicznym, więc decyzja o miejscu porodu w pewnym stopniu była podyktowana doświadczeniem zawodowym. Bardzo, ale to bardzo chciałam doświadczyć cudu narodzin rodząc naturalnie. Kiedy już oczekiwałam na moje pierwsze dziecko, z tyłu głowa pojawiła się myśl  i pragnienie w sercu Czytaj dalej…